Najczęściej zdarza się tak, że kiedy pracodawcy przyjdzie zatrudnić nowego pracownika wchodzącego w szeregi jego przedsiębiorstwa, niestety nie chce on dać pracownikowi umowy o pracę. Jest to już z góry niemile widziane i podejrzane, co do jego uczciwości względem pracownika, jednakże nie da się ukryć, że wraz z biegiem czasu, zwłaszcza wśród osób wykonujących tak zwane wolne zawody, dostrzega się tendencję wręcz odwrotną, a mianowicie mamy tu na myśli kompletnie odwrotną sytuację, kiedy to pracownik zupełnie nie chce umowy o pracę, a tym bardziej nie jest zainteresowany podpisaniem klasycznej standardowej umowy o pracę na czas nieokreślony. Powód? Przede wszystkim konieczność zjawiania się w miejscu pracy równo z wszystkimi innymi etatowymi pracownikami i spędzania tam tyle czasu, ile wspomniane zostało przy kategorii wymiar pracy w umowie. Ponadto, jest to przywiązanie pracownika do pracodawcy, co w przypadku niektórych profesji, na przykład takich jak dziennikarz czy też informatyk sprawia, że pracownik ma ograniczone pole dodatkowego manewru – nie może pracować w zasadzie nigdzie indziej tylko u zatrudniającej go na podstawie umowy o pracę osoby.

Warto także dodać, że zwłaszcza w wyżej wspomnianych zawodach, dodatkowo umowa o pracę wiąże się z koniecznością podpisywania obowiązkowo klauzuli o wyłączności. W przypadku standardowych umów cywilnoprawnych jakimi są przykładowo umowa o dzieło, ale także i typowa zleceniówka takich kłopotów już nie ma, bo pracownik coś nam zleca, a za wykonanie tego w interesujący go sposób, samodzielnie, w oparciu o określone warunki i rzetelnie otrzymuje pracownik wynagrodzenie, o jakim była mowa. Nie ma tu pracodawca prawa do wręczania pracownikowi żadnej klauzuli wyłączności i jakiegokolwiek uwiązywania przy sobie pracownika, oczekując od niego maksimum lojalności.